niedziela, 6 sierpnia 2017

Kathryn Ormsbee "Milion odsłon Tash" [recenzja przedpremierowa]




Autor: Kathryn Ormsbee
Tytuł: Milion odsłon Tash
Wydawnictwo: Moondrive
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 352
Gatunek: literatura młodzieżowa







Tash swoja miłość do Tołstoja przełożyła na kręcony z przyjaciółmi internetowy serial „Nieszczęśliwe rodziny”. Ani przez chwilę nie spodziewała się jednak, że z dnia na dzień ludzie ich pokochają, a popularność może ich przerosnąć. Zawodząca sława, pierwsze zauroczenia, rozdanie nagród. Co jeszcze czeka Tash? 

Lubię od czasu do czasu sięgnąć po literaturę młodzieżową, choć sama zaliczam się do starszego grona odbiorców. Czasami, nie za często, gdy wyczuwam powieściowy potencjał i jestem pewna, że książka nie została zdominowana przez romanse między bohaterami. „Milion odsłon Tash” zapowiadała się bardzo dobrze pod wieloma względami. Nie mogłam jej przeoczyć.


Tash to postać szczególna, mocno wyróżniająca się na tle rówieśników. Ambitna, dojrzała, zdeterminowana do osiągnięcia zamierzonych celów. Z pewnymi tajemnicami, które niekoniecznie powinny ujrzeć światło dzienne, a ona sama z pewnością nie powinna mieć powodu, by się z nimi mierzyć. Bardzo polubiłam tę bohaterkę. Od dawna, podczas lektury, nie spotkałam się z tak charakterną młodą damą.





Podoba mi się także pomysł Ormsbee na fabułę powieści. Każdy zawarty w niej element, od miłości do Tołstoja rozpoczynając na vlogowaniu kończąc, to strzał w dziesiątkę. Wszystkie kwestie bardzo ładnie się uzupełniają i komponują na niebanalną i niezapomnianą całość. Kolejne rozdziały angażują, nowe szczegóły sprawiają, że zaczynamy w inny sposób postrzegać całość, oceniać poszczególnych bohaterów, razem z nimi się bawimy, ale też swoje musimy przejść. Autorka podziałała na moją wyobraźnię, sprawiając, że zaczęłam poważnie myśleć o nadrobieniu literatury klasycznej oraz zwróciłam uwagę na wymienianych w powieści artystów, czując potrzebę, by posłuchać ich nagrań.

Bardzo cenię sobie literaturę młodzieżową potrafiącą dotrzeć do serca starszych czytelników. Nie interesują mnie banalne romanse, magnetyczne przyciąganie między bohaterami, czy dziewczynki śliniące się na widok swoich rówieśników, mające stale przed oczami ich widok. „Milion odsłon Tash” zostało na szczęście okrojone o takie kwestie. Powieść naładowana jest młodzieżową energią, opatulona w dziewczęce uczucia, nastrojona urokliwą nastoletnią naiwnością i to wszystko do siebie pasuje. Te elementy wywołują na twarzy czytelnika uśmiech, pewną nostalgię, magię wspomnień.

Co istotne, autorka wplotła w ten młodzieżowy świat również sprawy, z którymi czasami ciężko byłoby poradzić sobie nawet dorosłym. Na kartach powieści pojawia się kilka trudnych tematów, istotnych i aktualnych. Niektóre zarysowane są bardziej subtelnie, inne spadają na nas (a także na Tash) jak grom z jasnego nieba. Ale ich obecność jest ważna, dodaje też książce realizmu, uwierzytelnia ją, a także sprawia, że stanie się ona cenniejsza i bliższa starszym czytelnikom.


Ormsbee pisze lekko, przygody Tash poznaje się niezwykle szybko. Przyjemny styl, język łatwy w odbiorze i odpowiedni dla codzienności nastolatków, niezbyt długie rozdziały- dzięki tym elementom pokonujemy strony powieści bezproblemowo i niemal niezauważalnie, docierając do zakończenia, będącego idealnym podsumowaniem tej historii.






„Milion odsłon Tash” to dobra lektura na lato. Nieskomplikowana, wywołująca pozytywne emocje. Nie zmienia to jednak faktu, że podczas lektury pojawi się garść refleksji, kilka pytań, odrobina pasji, marzenie o powrocie do młodości. A dzięki temu nie zapomnimy o niej szybko, odkładając ją na półkę z uśmiechem i lekką melancholią. 

Za możliwość poznania tej historii dziękuję Wydawnictwu Moondrive.

12 komentarzy:

  1. Wydaje się ciekawą lekturą, lubię takie książki na pozór lekkie, ale z wplecionymi gdzieś między wierszami poważniejszymi tematami.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mam nic przeciwko powieściom dla młodzieży, które również oferują garść przemyśleń starszym czytelnikom. Nie wiem czy sięgnę akurat po ten tytuł, ale dobrze wiedzieć, że wciąż powstają nieco poważniejsze młodzieżówki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Też czytałam tę książkę i jest naprawdę bardzo dobra :)

    Pozdrawiam Agaa
    https://ilovetravelingreadingbooksandfilms.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. oj tak, takiej książki mi potrzeba w te wakacje ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię takie historie, więc nie odmówię :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dawno nie czytałam żadnej młodzieżówki, gdyż to nie jest mój ulubiony gatunek, jednak od czasu do czasu sobie nie odmówię. Będę mieć na nią oko, zaciekawiła mnie :)

    pozdrawiam
    ifeelonlyapathy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Dużo osób chwali tę książkę i mam nadzieję, że wkrótce się z nią zapoznam :)
    kraina-ksiazek-stelli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ciekawy i niezwykle na czasie temat książki dla młodzieży. Z chęcią sama sprawdzę czy też mi się spodoba.
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Czasem lubię sięgnąć po literaturę młodzieżową. Jednak na razie mnie nie ciągnie do książki, chociaż wydaje się ciekawa, więc będę miała na uwadze :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Początkowo kompletnie nie ciągnęło mnie do tej książki, ale kiedy mocniej zagłębiłam się w fabułę oraz blogerskie recenzje, doszłam do wniosku, że ta historia może mi się spodobać.

    OdpowiedzUsuń
  11. Już gdzieś spotkałam się z recenzją tej książki, ale jakoś niespecjalnie się nią interesowałam. Pojęcia nie mam, dlaczego. Od literatury młodzieżowej nie stronię. Gdy teraz bliżej przyjrzałam się "Milionom odsłon Tash" myślę, że mogłybyśmy się polubić nawet.

    Pozdrawiam
    Babskie Czytanki

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciągle gdzieś przewija mi się ta książka :) Może po nią sięgnę, lubię takie młodzieżowe historie :)

    OdpowiedzUsuń

Kochani, jest mi niezmiernie miło gościć Was na mojej stronie :) Bardzo chętnie zajrzałabym do każdego, dlatego proszę, zostawcie kilka słów, które naprowadzą mnie na Wasz trop :)